Koniec maja na pasiece

0
738

We wstępie chciałbym przeprosić, że przez ponad miesiąc się nie odzywałem, niczego nie publikowałem. Wiosna w pasiece i poza nią, generalnie ta pora roku na wsi, to okres wzmożonej pracy. Odwiedzałem jednak swój blog i wiem, że Wy także bardzo licznie zaglądacie na stronę mojej pasieki, co niezwykle mnie cieszy.

Widok na pasiekę z balkonu.
Widok na pasiekę z balkonu.

Co słychać na pasiece? Zacznę może od tego, że przeszedłem się dziś między ulami. Pogoda doskonała, praca niesamowita. W powietrzu wirowało tysiące owadów uwijających się za nektarem i pyłkiem. Pszczoły chyba jednak zapamiętały mi niedzielne miodobranie, bo prawie dostałem żądłem. Jedna z koleżanek pewnie chciała dać mi znać, że nieelegancko zachowałem się zabierając im zapasy, które tak ciężko gromadziły od połowy kwietnia. Cóż jednak mogę na to poradzić? Uwielbiam miód, cenię właściwości lecznicze pyłku i propolisu a do zajmowania się pszczołami potrzebuję także wosku – te produkty niestety kilka razy w roku z pszczelich trafiają w moje ręce.

Akacja rozkwitła wzdłuż dróg już przedwczoraj, dziś pierwsze kwiaty pojawiły się także w lasach i zagajnkiach
Akacja rozkwitła wzdłuż dróg już przedwczoraj, dziś pierwsze kwiaty pojawiły się także w lasach i zagajnikach

 

Teraz, kiedy miód wczesnowiosenny jest już odebrany, pszczoły muszą intensywnie wziąć się do pracy w celu uzupełnienia ubytku i zapewnienia przetrwania swoich kolonii. Jeśli tylko pogoda okaże się łaskawa, nie powinno być z tym problemu. Natura bardzo obficie pragnie podzielić się swymi dobrodziejstwami z owadami. Przede wszystkim rozkwitły już akacje. Te rośliny w sprzyjających warunkach są w stanie zapewnić główny wziątek towarowy, bardzo znaczące ilości miodu. Nektar z akacji jest bardzo gęsty, więc zapylacze mniej czasu poświęcają na wyparowywanie z niego wody, a więcej na gromadzenie go w ulach. Akacje występują w sąsiedztwie pasieki w obfitości i choć kwitną zaledwie przez kilka dni, jak do tej pory jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Mam nadzieję, że i w tym roku ten korzystny stan rzeczy zostanie podtrzymany.

Kwitnienie gorczycy
Pola gorczycy zakwitły razem z akacjami. Będą kwitnąc jednak przez 4 do 5 tygodni, a więc o wiele dłużej niż robinie. Prawdopodobnie nektarowanie ustanie dopiero na czas zakwitnięcia lipy drobnolistnej.

Mało realne wydaje mi się jednak uzyskanie czystego miodu gatunkowego akacjowego. To ze względu na sąsiedztwo sporych areałów plantacji gorczycy białej. Roślina ta nie może równać się pod kątem wydzielania nektaru z robinią, zwaną potocznie akacją, lecz stanowi doskonałe źródło pyłku. Ten potrzebny jest pszczołom do rozwoju i karmienia nowych pokoleń jako że jest bogaty w białko i inne niezwykle cenne mikroelementy. Wydajność miodową jednego hektara gorczycy średnio ocenia się na 130-150 kg, w bezpośrednim sąsiedztwie pasieki jest jej jednak wielokrotnie więcej. Ogromnie ciekawi mnie smak miodu akacjowo gorczycowego. Mam nadzieję, że apokaliptyczne prognozy pogody się nie spełnią i wspólnie będziemy mogli cieszyć się obfitością tego przysmaku.

Pola z ognichą. Z oddali przypomina rozkwitający rzepak.
Pola z ognichą. Z oddali przypomina rozkwitający rzepak.

Zdaje się, że pszczoły wzbogacą majowo czerwcowy miód także sporą domieszką nektaru z ognichy. W promieniu kilometra od pasieki zlokalizowałem kilka pól o areale kilkunastu hektarów, gdzie chwast ten występuje w dużych skupiskach. Dla rolników jest to problem. Ognicha zabiera zbożom składniki potrzebne do wzrostu, a wymłócona w żniwa w kolejnym roku pojawia się jeszcze obficiej w uprawach. Dlatego jest ona często eliminowana poprzez opryskiwanie selektywne. Te zabiegi są mało szkodliwe dla pszczół, lecz niestety odbierają im wspaniałe pastwisko pszczele. Do tej pory zabiegi te nie były wykonywane, mam też nadzieję, że tak właśnie zostanie.

Byłe poidło pszczele

Na koniec prezentuję stawik, który w poprzednich latach stanowił poidło dla pszczół. Owady zlatywały się tu dziesiątkami i pobierały wodę korzystając z łodyg trzciny, liści lilii i tataraku. Obecnie jednak dzięki poidłu pasiecznemu zainstalowanemu bezpośrednio na pasieczysku, pszczółek już nie widać na podwórzu. Trochę brakuje mi ich widoku.  Z drugiej jednak strony wiem, że woda którą im podaję jest czystsza a jej pobieranie dla owadów bezpieczniejsze. Zdarzało się bowiem, że owady padały ofiarami ryb żyjących w oczku. Czasem z powodu nagłego podmuchu wiatru, zapylacze lądowały w wodzie. Straty ponoszone w ten sposób odgrywały marginalne znaczenie, jednak w obecnym sezonie owady nie są narażone na te niebezpieczeństwa.

 

 

 

Słoik miodu dopiero co nalany. Widać jeszcze pęcherzyki powietrza.
Słoik miodu dopiero co nalany. Widać jeszcze pęcherzyki powietrza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Blue Captcha Image
Refresh

*